piątek, 25 kwietnia 2014

Rozdział 27 Ukradziony sprzęt i zaskakujący Marco


    Wstaliśmy, zjedliśmy śniadanie w bufecie, postanowiliśmy spędzić cały ranek w basenie pod hotelem. Tak więc zrobiliśmy, leżymy na leżakach.

-Coś tu cicho-powiedział Robert 
-I dobrze-powiedziałam 
-Trzeba coś zrobić-powiedział Mario, chłopacy popatrzeli się na siebie i wyszli. Po chwili przyszli chłopacy Robert z magnetofonem pod pachą, Mario z mikrofonem a Marco z głośnikiem. 
-Mamy bumboksik- za cieszył się lewy
-I karaoke- wyszczerzył się Mario 
-Po co karaoke jeżeli nie umiecie śpiewać-powiedziałam 
-Umiemy!-krzyknęli razem
-A tak w ogóle skąd macie ten cały zestaw? -zapytała Ania
-Yyy..ee.. no tam z magazynu.. 
-Zaczynamy śpiewać huehue -zaśmiali się i zaczęli śpiewać. Nam już uszy odpadły od nie całej minuty a mózg się zlasował. Ale założyliśmy słuchawki więc ich dobrze nie słyszeliśmy.
-And all the other boys, try to chase me, but here's my number, so call me, maybe? -śpiewali... a za razem piszczeli. Ta cała szopka odgrywana była nad basenem a raczej koło basenu, tylko mały ruch i wszystko wpadnie do wody. 
-Ej chłopacy! mam drinki, mam drin...-nie dokończył bo przewrócił się o kabel a cała "scena" wleciała do wody, tak to Marco się wywalił. 
-Gdzie jest moje radio! -krzyczał ktoś z recepcji 
-Eee.. kogo był  ten sprzęt? -zapytał lewy chłopaków 
-Nie wiem, ale zwiewajmy stąd!- krzyknął Mario i razem uciekli. 

    *W południe* 

     Po basenie poszliśmy do restauracji na obiad. Usiedliśmy i zamówiliśmy dania oprócz Mario i Roberta
-Zamawiam to... albo nie to!- Lewy nie mógł się zdecydować, a obok stał znudzony kelner
-A ja wezmę to... ale ja nie lubię oliwek... Robert jak myślisz wziąć z oliwkami czy może jednak z czyś innym?-zapytał Mario przysuwając się do lewego
-Jeny Mario ja sam się nie mogę zdecydować a co bardziej tobie doradzać-zajęczał Lewandowski
-To ty Wiki doradź mi co mam wziąć-przysunął się do niej- Bo ten cymbał nie chcę mi pomóc-powiedział
-Co tam marudzisz Goetze?
-Nie po nazwisku LEWANDOWSKI ! -powiedział głośniej
-No dobra weź to z oliwkami i przestań gadać bo zlecą się-powiedział szeptem
-A jednak-zaśmiał się- To ja poproszę to... i dodatek z oliwkami- powiedział Mario
-Ty się w końcu zdecydowałeś ? -zapytała Ania swojego męża
-Nie, jeszcze nie... albo tak, tak. poproszę to.. to... i to-pokazywał coś na ulotce kelnerowi i odszedł
-Jesteśmy o pół godziny do tyłu- powiedziałam
-A to czemu ? -zapytali równo chłopacy
-Przez wasze zamówienia-zaśmiałam się
-Może i tak.- Nasze zamówienia przyniosła kelnerka, nawet bardzo ładna kelnerka. Marco wpatrzył się w nią jakby nic po za nią nie widział. Lewy z Mario też się zapatrzyli ale oni to tam chwila moment i im przejdzie a Marco a ni okiem nie drgnął. Wzięłam go popchnęłam lekko
-Marco do cholery co ty wyprawiasz ? -zapytałam zdziwiona jego zachowaniem
-Aaa..Ee.. Co?
-To do jasnej..
-Kochanie, wiesz że Cię tylko kocham...-wstałam a on złapał mnie za rękę
-Wiesz co ... Nie słowa lecz czyny są dowodem prawdziwej miłości- puściłam mu dłoń i wyszłam z budynku. Błąkałam się uliczkami Hiszpanii, stwierdziłam by pójść na plażę. Tak i też zrobiłam. Siedziałam na suchym piasku patrząc się w morzę rozmyślając całą tą akcję w restauracji. Czyżby zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia czy co do Kur**y nędzy. A może Znudziłam się mu i te durne słowa, które mi mówi są po to żeby mnie nie stracił czy jak? Nie rozumiem. Po przemyśleniu tego poszłam do hotelu. Ja miałam klucz więc Marco nie wejdzie i też dobrze. Całe południe spędziłam w pokoju jedynie co były dziewczyny i troszkę porozmawiałyśmy ale to tylko chwilowe. Powiedziały tylko że mam przyjść wieczorem na plaże, nie chciało mi się ale jednak postanowiłam tam iść. Przez ten czas leżałam na łóżku, przeglądałam zdjęcia i jednocześnie spływały mi łzy po policzku. Na tych zdjęciach byłam ja, Marco, Moritz i inni. Przypomniał mi się wściekły Azor. przez łzy się zaśmiałam. Przeglądałam fejsa i natknęłam się na zdjęcia moje i Marco, jeszcze do tego stworzyli stronkę o mnie. No to będę "Sławna". Poszłam do łazienki wzięłam prysznic, ubrałam się  umalowałam i poszłam w umówione miejsce.
   Ten widok mnie zdziwił , był stolik z krzesłami z jakimiś daniami, świecami i porozsypywanymi  płatkami róż. Moim oczom ukazał się tam Marco.
-Już myślałem że nie przyjdziesz
-Ale miały być dziewczyny i... To było zaplanowane ?
-Takk.. Ale inaczej byś nie przyszła, wiem że jesteś na mnie zła. chciałem  Ci to wszystko wytłumaczyć, wtedy to ja myślałem o takiej jednej rzeczy, którą Ci dam ale to potem. A ona akurat była na przeciwko mnie a ja się w nią lampiłem jak głupek, bo byłem zestresowany tą całą kolacją która teraz jest.
-To tyle ? -zapytałam
-Tak a teraz jemy-usiedliśmy do stolika i zajadaliśmy się spaghetti przy zachodzie słońca, była przyjemna atmosfera. Ja i on razem... po prostu idealnie.
-Nie jesteś na mnie zła ? -zapytał po chwili
-Nie, to co dla mnie teraz zrobiłeś to mnie uwiodło-zaśmiałam się
-Chcę Ci coś dać... Albo i wręczyć ale chodźmy  dalej na plażę- mówił zestresowany. Poszliśmy dalej i przy tym zachodzie słońca uklęknął przede mną po czym powiedział -Wyjdziesz za mnie ? -otworzył pudełko  w którym znajdował się pierścionek, po chwili namysłu odpowiedziałam
-Oczywiście że TAK! -a on założył mi pierścionek na palec a ja się w jego mocno wtuliłam i pocałowałam  
-Brawo, brawo! - z kryjówki wyszła nasza ekipa klaskając
-I wy wszystko widzieliście ? -zapytałam oszołomiona
-Taakkk! takiej okazji nie mogliśmy przegapić- powiedzieli na co my się zaśmialiśmy
-Gratulację! Rojsowie -zaśmiał się lewy, zrobiliśmy zbiorowego misiaka.
-Kocham was wszystkich, głupole-powiedziałam na co oni bardziej nas ścisnęli
-Ej ale teraz na poważnie... nie zostało wam coś po kolacji bo zgłodnieliśmy-powiedział Mario z Robertem podchodząc do stolika
-Żarłoki-zaśmiałam się
-Też was kochamy-odpowiedzieli z daleka
Po całym dniu poszliśmy do swoich pokoi. Spać.
_________________________________________________________
Łoo..Hooo..hoo.. :D Siemka.
 Nie spodziewałam się tego ale spodoba wam się. :D a za razem będziecie zdziwieni zgaduję. :D
Co tu więcej powiedzieć.. ;) Dodaję dziś w piątek w nocy.. dodatkowy rozdział. :) Nadrobić muszę :D
  Dziękuję wszystkim moim czytelniczką że to czytają! <3 :D tyle... komentarzy mam że uhuhuhu. :D
Po prosu dziękuję <3! i idę spać. xD Papatki :*

wtorek, 22 kwietnia 2014

Rozdział 26 Zakład, Ganagam Style na plaży i romantyczny wieczór.


 Następnego pięknego słonecznego dnia obudziłam się w ramionach mojego ukochanego, który spał. Ale jednak nie byłam tego pewna więc jeździłam palcem po jego klatce piersiowej.
-Witam Cię kochanie - obudził się
-Noo hej -czule go pocałowałam
-Idziemy na śniadanko ? -zaśmiał się
-To chodźmy- wstałam -Ja pierwsza zajmuję łazienkę -pobiegłam
-Nie bo ja-biegł za mną
-Właśnie że ja-zamknęłam drzwi przed jego nosem
-Ejjj! otwieraj ! -pukał
-Ja się szybciej uszykuję niż ty jeśli mam czekać na swoją kolej
-A założymy się? Jeżeli nie wyjdziesz po 20 minutach będziesz musiała zatańczyć Ganagam Style na plaży
-Chyba ogłupiałeś ! - zaśmiałam się pod nosem
-Nie kochanie- Szybko wzięłam prysznic, ubrałam się  Szybko wysuszyłam włosy, umyłam zęby. Wyszłam
-Oj Kotku... Życzę Ci powodzenia przy tańczeniu-wysłał mi uśmiech, wchodząc do łazienki
-Pokaż ile przesiedziałam-podeszłam do niego
-Tyle-pokazał, zajęło mi to 24 minuty
-Te 4 minuty byś mi darował
-Zakład to zakład skarbie -zamknął drzwi, ja w tym czasie uszykowałam torbę do której spakowałam ręczniki, krem, wodę i okulary przeciwsłoneczne.
-Idziemy na śniadanie ? -zapytał
-No a jakby nie inaczej -odpowiedziałam i poszliśmy na śniadanie, torbę zostawiłam w pokoju wzięliśmy tylko klucz. Przy bufecie byli Lewandowscy potem Mario z Wika. później podeszliśmy do stolika.
-Po śniadaniu idziemy na plażę - oznajmiłam
-będziesz musiała zatańczyć - szturchnął mnie Marco na co ja tylko przewróciłam oczami
-Co takiego ? - zapytał Robert
-Dziś rano założyliśmy się jak długo będę w łazience, musiałam być 20 minut a byłam 24 no i muszę zatańczyć Ganagam Style - powiedziałam, na co oni się zaśmiali. Po śniadaniu poszliśmy po torbę i udaliśmy się wszyscy razem na plażę. Ja z Wiktorią i Anią leżymy na leżakach i opalamy się a chłopacy pływają.
-Wiki zakochana jest w Mario - śmiałam się z niej
-Marta! Cicho leż -też się śmiała
-Uuu.. Wiki - Ania również się śmiała
-My tylko kumple
-Taak, taak jasne a potem okaże się że będziecie parą - powiedziałam
-Marta! - Wiki leżąc obok zepchnęła mnie
-Głupia! - popchnęłam ją śmiejąc się, wstałam i dalej leżałam.
-Baaam! - przyleciał Marco łapiąc mnie od tyłu zaczął gilgotać
-Ała! walnęłam się , to przez Ciebie - zaśmiałam się
-Musisz zatańczyć - położył się na mnie
-No na pewno już lecę - powiedziałam ironią
-Tańcz bo zacznę Cie gilgotać
-No dobra, dobra - wstałam, Wiktoria puściła piosenkę a ja zaczęłam tańczyć. Kiedy skończyłam jacyś inni ludzie klaskali. Potem przybiegła do mnie ekipa czyli  boscy Lewandowscy, Wiki, Mario i Marco. Razem tańczyliśmy. Po skończonym teatrzyku wszyscy razem wskoczyliśmy do morza, przy czym się śmiejąc i pryskać wodą. I tak całe południe spędziliśmy na plaży. Przyszliśmy dopiero na kolację do hotelu. Było prawie przed 18 więc zdążyliśmy. Po zjedzeniu posiłku poszłam z Marco na wieczorny spacer po plaży. Było przyjemnie, romantycznie i ten zachód słońca. Szliśmy brzegiem morza po mokrym piasku, trzymając się za ręce.
-Jak tu jest pięknie..-westchnęłam
-Ty jesteś tą szczegółową atrakcją na całej tej wyspie-powiedział
-HA HA na pewno. -objął mnie
-I bardzo przyciągającą atrakcją-przyciągając mnie do siebie wymruczał mi do ucha
-Ty też pysiaczku-pocałowałam go a on złapał mnie i wrzucił do wody -Ty wariacje! Utopisz mnie! -krzyczałam
-Nie bój żaby- zanurzył mnie pod wodę, po wynurzeniu oplotłam go rękoma na szyi patrząc mu w oczy
-Jesteś nie normalny-zaśmiałam się
-A ty za to jesteś normalna- śmialiśmy się a potem całowaliśmy aż do momentu przyjścia fali, to była barrrdzo duża fala, która nas wypchnęła na ląd. Leżałam na Marco, który zaczął mnie całować a potem przerzucił na drugi bok. Zaś ja wzięłam go pociągnęłam za rękę
-Chodźmy już do hotelu, spać mi się chce-zaśmiałam się
-A co tam będziemy robić ? -zapytał się cwaniacko uśmiechając
-Zboczuch.. to co będziesz chciał to będziesz miał-zaśmiałam się
-Czyli Cię?
-No jasne-złapał mnie za rękę i poszliśmy do hotelu. Za nim przekroczyłam próg Marco oparł mnie o ścianę i całował. Potem położył mnie na łóżku. Spędziliśmy ze sobą upojną noc.
_________________________________________________________
Hejka. :)
  Krótki tak wiem. ;q Nie miałam czasu żeby w ogóle coś dodać , święta i te sprawy. :D Może w następnym rozdziale będzie coś ciekawszego lub odrobinę mniej romantycznego czy cokolwiek  jeszcze :D
 A może lubicie takie cuś romantyczne. :D jeśli tak to fajnie się składa bo ja też lubię romantyczne.. i ten teges :D
Dziś poczułam lato normalnie cały dzień w spodenkach i koszulce :D ładny dzień był oby tak było przez ten tydzień bo mam wolne hyhyhy :D Dobra nie zanudzam. :D Pozdrowionka <3
  A i jeszcze jedno ... lub dwa . xd
Może parę osób jest chętne poczytać moje wypociny :D jak tak to zapraszam. :) http://www.marzeniamarzeniami.blogspot.com/
  A ta druga sprawa :D Dziękuje bardzo za dwa komentarze pod przedostatnim postem. :D nawet nie wiecie jak się cieszę że ktoś to w ogóle czyta. :D Buziaczki :* :* Dobranoc. xD jest 00:55 hyhyhy.xd 

sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział 25 Wyjazd do Hiszpanii nadal aktualny :)


  Klęcząc przede mną udowadniał mi że między Elizą a nim nic nie było.
-Marco, ja nie wiem czy mam Ci uwierzyć. - łzy spływały mi po policzkach
-Kochanie..-oplótł rękoma moje nogi
-Dasz mi chwilę czasu, w sensie na to żebym sobie to wszystko przemyślała?-spojrzałam mu w oczy
-Dobrze.Będę czekał tak długo tyle ile będziesz chciała nawet całą wieczność-pocałował mnie na pożegnanie i wyszedł. Położyłam się na łóżku, rozmyślałam czemu Eliza mi to zrobiła? Zazdrości mi że mam chłopaka piłkarza? w sumie nie dziwie się, takiego przystojnego i kochanego faceta nie ma nigdzie. Byliśmy prawie przyjaciółkami a tu proszę, teraz wiadomo kto kim jest i co się za nim kryje. Jedna rzecz mnie męczy,skąd ona miała numer telefonu Marco? Szybko ubrałam buty i pojechałam do Olivii.
-Hej, mam pytanie -otworzyła mi drzwi
-No hej jakie ? 
-Wiesz coś na temat Elizy?- a ona rozejrzała się do o koła domu wytykając głowę przez drzwi i wpuściła mnie do środka, usiedliśmy w salonie 
-Wiem tylko że jak był trening, ona wzięła twój telefon i go prze szpiegowała a ty gadałaś z Sarą. Ona nie jest moją przyjaciółką, ja jej nie ufam i żałuję że nie powiedziałam Ci tego wcześniej bo teraz masz same kłopoty i to prze ze mnie.
-Nie przez Ciebie tylko przez Elizę, dalej jedziemy do niej-powiedziałam. Pukałyśmy, kopaliśmy w drzwi ale nie chciała otworzyć
-Wiem  że tam jesteś! otwieraj! - krzyczałam zdenerwowana
-Co chcecie? - otworzyła trzymając telefon w dłoni ja spojrzałam na jej dłoń i wpadłam na wspaniały pomysł, szybkim ruchem zabrałam jej telefon
-Olivia łap!-rzuciłam jej telefon a ona biegła gdzie tylko mogła potem rzuciła mi żeby Eliza nie zabrała, zamknęłam się w samochodzie razem z telefonem. Usunęłam numer Marco a zarazem przeczytałam smsy. Dużo ich nie było, Marco mówił prawdę że ona do niego ciągle piszę. Jeden był od Marco "Odwal się ode mnie, Mam swoją ukochaną dziewczynę. Nie zdradziłbym jej! Bo ją bardzo kocham!" Teraz uświadomiłam sobie że Marco kocha mnie na poważnie, Nie tak jak Patryk.  Pousuwałam wszystkie jej sms'y i kontakty z telefonu żeby miała za swoje. Wyszłam z auta
-Masz ten swój zakichany telefon!- rzuciłam w nią- a i jeszcze jedno- cofnęłam się, Spoliczkowałam ją z całej siły- To za to że mnie oszukałaś! Marco jest mój i wyłącznie mój! Masz się nie wpierd*lać w nasz związek bo pożałujesz!- wykrzyczałam się i odjechałam razem z Olivią. Cała w emocjach siedziałam u Olivii w domu.
 
              *Godzina później*

   Podjechałam pod dom mojego chłopaka, weszłam do środka bo miałam klucze. Jak na razie nikogo nie było
-Marco?! jesteś?! - a on schodził z góry zapinając pasek u spodni był bez koszulki
-Nie denerwuj się ja tylko brałem prysznic- uniósł ręce do góry
-Chcę Cię przeprosić, wiem że mnie nie zdradziłeś to Eliza wszystko sobie ubzdurała.
-Nie musisz przepraszać-podszedł do mnie patrząc mi się w oczy, aż mi nogi zmiękły *.*- Kocham Cię! Najbardziej na świecie! -przytulił mnie do swojej umięśnionej klatki piersiowej uniósł mój podbródek i namiętnie pocałował
-Wiem Marco-uśmiechnęłam się patrząc w jego oczy - muszę Ci coś opowiedzieć- zaśmiałam się pociągając go za rękę do sypialni
-Co takiego? -zapytał zdziwiony, siedzieliśmy na łóżku a ja opowiedziałam mu co zrobiłam Elizie. - Ty to jesteś- pocałował  mnie.
-Jaka? kotku dokończ-zaśmiałam się
-Wariatka, kochana, piękna, szalona, i jesteś moją najukochańszą kobietą na Ziemi-pocałował mnie
-Nie słodź tak bo mnie zemdli - zaśmiałam się
-Będziemy rzygać tęczą błee-również się zaśmiał, leżeliśmy na łóżku
-Kocham Cię ty mój wariacie! - pocałowałam go
-Ja Ciebie najbardziej-całował mnie
-Wyjazd nadal aktualny?-uśmiechnęłam się
-Tak, a wiesz która jest godzina?
-Nie, ale już się boję-zaśmiałam się
-Jest 10 w nocy a my jutro o 6 mamy samolot
-O nie - złapałam się za głowę-czemu tak wcześnie?
-Innym nie było
-Ja muszę jechać do domu wszystko przyszykować, Aleksa ...
-Ciiii... Wszystko jest załatwione tylko trzeba iść spać -przytulił się do mnie
-Na pewno? A Robert ?
-Oni wiedzą będą jutro już na lotnisku a teraz idźmy spać - wtulił się we mnie i razem usnęliśmy

*Następnego dnia*

  Obudził mnie czyiś dotyk jakby w uchu ? O.o Szybkim ruchem podniosłam głowę.
-No w końcu się obudziłaś-powiedział Robert a obok niego Ania
-Kto mi w uchu grzebał? -zdziwiłam, łapiąc się za ucho
-Nie no skąd że- tłumaczył się Robert
-Która godzina ..? czy my czasem nie zaspaliśmy ? -wstałam
-Nie, mamy jeszcze pół godziny-powiedziała Ania
-Przyszliśmy wcześnie żebyście nie zaspali-powiedział
-Co zrobić z Marco ? -zapytała Ania, spojrzeliśmy się na niego chrapał i zwisała mu ręka
-Dajcie chwile-poszłam do łazienki wzięłam pastę do zębów posmarowałam mu tym twarz, posypałam brokatem z szafki. Potem włączyłam budzik na moim Iphonie rozgłosiłam na cały regulator, przyłożyłam mu do ucha, delikatnie okleiłam taśmą i czekaliśmy minutę jak się włączy budzik. Marco wyleciał jak oparzony przy czym krzyczał i biegał po całym pokoju
-Zostawcie mnie! Ja jestem bezpieczny! - przez cały czas miał zamknięte oczy kiedy otworzył i nas ujrzał od razu się uspokoił i zdjął telefon z ucha. My z niego nie wyrabialiśmy, lewy ze śmiechu leżał na podłodze łapiąc się za brzuch. Ania podobnie a ja oparta o drzwi nie wyrabiałam z niego. -Kto to zrobił ? - zapytał po czasie namysłu
-No na pewno nie ja-zaśmiałam się
-Dobrze wiem że to ty, wariatko- zaśmiał się-nie będę Ci robił krzywdy-westchnął
-Mamy mało czasu idź pierwszy do łazienki-wepchnęłam go do pomieszczenia, zamknęłam drzwi- Za trzy.. dwie..jedną.. -było słychać krzyk Marco raczej pisk ,Robert to normalnie nie wyrabiał ja podobnie z Anią.
-Co to ma być? -wyszedł z łazienki
-Mówię Ci kotku że mamy mało czasu-ponownie go wepchnęłam.Marudził przez chwile w łazience
-Zejdźmy na dół -powiedziałam i razem wszyscy poszliśmy- poczekacie chwilę a ja skorzystam z łazienki
-Nie ma sprawy-poszłam do niej, wzięłam prysznic, ułożyłam włosy, umalowałam i ubrałam się. Wyszłam
-Ja jestem gotowa- Marco schodził z góry i o mało co się wywalił patrząc na mnie
-Wow! Pięknie wyglądasz-pocałował mnie
-Ty też-uśmiechnęłam się, w salonie czekali na nas Lewandowscy a potem przyszła Wiktoria z Mario razem z walizkami + moją. Zamówiliśmy dwie taksówki ponieważ bym się w jednej nie zmieścili. Pojechaliśmy na lotnisko, daliśmy bilety i mogliśmy już lecieć. Wsiedliśmy do samolotu Ja siedziałam z Marco obok nas Wiktoria z Mario a za nami Ania z Robertem. Przez cały lot spałam na ramieniu Marco. wylądowaliśmy po 3 godzinach. Wzięliśmy walizki  i znów zamówiliśmy taksówkę, Hiszpańską taksówkę. Podjechaliśmy pod wielki Hotel. Zamówiliśmy pokoje Każdy miał swoją parę. Ja z Marco poszliśmy do swojego pokoju. Kiedy otworzyłam drzwi zachwycił mnie widok z balkonu, oparłam się o balustradę, Marco przytulił mnie od tyłu
-I jak Ci się podoba?
-Bardzo mi się tu podoba!-obróciłam się w niego wtulając
-Chodźmy do tamtych, ciekawa jestem jak mają-złapałam go za rękę a Marco tylko westchnął.
___________________________________________________________________
Siemka :D
 Jednak są razem :D Nie spodziewałam się tego no ale, może wam się spodobać :D
Ten pomysł z budzeniem Marty tam powyżej to wzięłam od Tomka bo musiałam z nim spać a Rano do szkoły miałam i nie chciało mi się wstać a Tomek wsadził mi palca w ucho.xd Debil jeden :D Albo łokieć wystawił a ja się okiem w niego walnęłam :D Albo wczoraj w nocy piłka mi wystrzeliła :D ja śpię z Tomkiem oczywiście Tomek momentalnie usnął a Mariusz siedział na drugim łóżku pisząc sms'a i do tego marudząc, Ja leżałam na łóżku chciałam usnąć a tu piłka zrobiła takie bum! Mariusz przestraszony ucichł potem powiedział ''Co to było ? " Ja poszłam zaświecić światło, powiedziałam " To tylko piłka pękła" A Mariusz dyszy i mówi "Zawału bym dostał" xD Piłka pękła dlatego że za mocno napompowałam i szwy pękły a ja ją w domu jeszcze zostawiłam a w pokoju było ciepło więc piłka wybuchła :D szkoda mi piłki ;c xd.
  Dziękuję za komentarz od Fanka Borussii :) na pewno przeczytam twojego bloga tylko jak znajdę czas :)
No to do następnego rozdziału :D Papatki <3