Tydzień później
Była u Marco jego siostra i zabrała Nico. Ja się za mocno do niego przywiązałam. Jutro mamy samolot do Hiszpanii. Mario wczorajszego dnia przyleciał do Dortmundu. Jutro już wylatujemy na wyspy Karaibskie , czyli ja, Marco, Robert, Ania,Mario i Wiktoria. Jestem u siebie w domu, aktualnie siedzimy u mnie w pokoju i oglądamy horror, leżąc na łóżku. Dla nas horror jest śmieszny, ponieważ zamiast się bać to my się wygłupiamy.
-Marta.. leci! - ja otworzyłam buzie a ona mi wrzuciła krakersa
-Teraz twoja kolej - zrobiłam to samo co ona
-Ja sama, ja sama - odsunęła się, zamiast rzucić do buzi to przeleciało jej za głowę. Spróbowała jeszcze raz ale ten sam błąd. Od tego rzucania, spojrzeliśmy się na podłogę a tam porozrzucane krakersy, zaczęliśmy się śmiać
-Aleks!! - zawołałam psa, przyszedł - jedz to! - rozkazałam psu, potem wsadziłam mu jednego po czym wszystko wrąbał. My się z niego śmialiśmy
-Pies odkurzacz- zaśmiała się Wiktoria
-A jakby nie inaczej!- śmialiśmy się
-Marta! Pomocy! - krzyczał z dołu Tomek
-Co jest? Pali się czy co ? - byłam już na schodach
-Gorzej..! - leżał na kanapie - Przynieś czipsy bo mi brakło
-A ten co ? -zapytała Wiktoria
-Musimy iść po czipsy, bo temu brakło.. Chodź idziemy do sklepu- wzięłam Aleksa na smycz i wyszliśmy z domu. Do sklepu mieliśmy jedyne 300m więc nie było tak źle. Idąc chodnikiem, zepchnęłam Wiktorie w krzaki i szybko pobiegłam do przodu
-Ałaa! Idiotko po co to zrobiłaś ? - wstała i biegła za mną
-Bo mi przeszkadzasz - zaśmiałam się
-A jak idzie koło Ciebie Marco to go nie spychasz ? a mnie tak ?
-Ej to jest inna sprawa
-Aha, czyli ty mnie nie kochasz ? - udawała że się obraziła
-Ej no ja Ciebie też kocham
-...
-Nie obrażaj się
-..
-Jesteś moją rodziną Ciebie kocham bardziej- śmiałam się
-Założymy się że jak będziesz szła z Marco i jak będzie chciał Cię przytulić to ty go zepchniesz do krzaków
-Na to się nie zgadzam
-To obrażę się...
-Okej, ale potem mu powiem że to zakład
-Pasi - przybiliśmy piątkę. Byliśmy już w sklepie kupiliśmy gigantyczne paczki czipsów do Tomka i dla siebie małą butelkę wody. siedzieliśmy pod sklepem, dawałam pić psu. Było bardzo gorąco.
-Jesteśmy żulami pod sklepem
-To nie Polska - zaśmiałam się
-No raczej- zatrzymało się jakieś auto
-A wy co tu robicie ? -Zapytał Mario
-My chcieliśmy zapytać was oto samo - zaśmialiśmy się
-Ja z Mario byliśmy u Lewandowskich
-A my przyszliśmy do sklepu po czipsy dla Tomka- podniosłam torbę do góry
-Wchodźcie to was podwieziemy - powiedział Marco
-To w takim razie wejdziecie do nas na kawę - powiedziałam z uśmiechem
-Jak musimy- zaśmiali się. A my weszliśmy do samochodu. Ten kawałek podjechaliśmy pod mój dom, weszliśmy do środka a Tomek krzyknął
-Jesteś w końcu, mój brzusio czekał na.. - uciął jak weszliśmy wszyscy razem
-Co chciałeś dokończyć ? - rzuciłam mu torby z czipsami
-Już nic- przywitał się z chłopakami i zaczęli rozmowę. A my w tym czasie poszliśmy zrobić kawę
-Ciekawa jestem co im Tomek będzie gadał- zaśmiałam się
-Na pewno coś czego oni nie rozumieją- wzięliśmy kubki z kawą i poszliśmy do salonu. Gadaliśmy co nam przyszło na język, Tomek dogaduję się z nimi nie pomyślała bym że od razu załapią ze sobą kontakt, a tu proszę normalnie jak prawdziwi kumple. Po jakimś czasie weszła Justyna z Mariuszem. Oni gadali ze sobą a ja z Wiktorią i Justyną poszliśmy uszykować walizki.
-Jak długo będziecie w Hiszpanii ? - zapytała Justyna
-Tydzień- powiedziałam pakując ciuchy do walizki
-A jutro o 6 wylatujemy- powiedziała Wiktoria wykonując ta samą rzecz co ja
-Ile ty tego pakujesz ? - obróciłam się
-Tyle ile trzeba- upychała swoim tyłkiem walizkę na łóżku
-Wiki, oszalałaś! - zaśmiała się Justyna
-Popieram, może jeszcze szafę tam zmieścimy, poczekaj- próbowałam podnieść szafę
-Nie, nie trzeba- śmialiśmy się. Uszykowane walizki postawiliśmy koło łóżka, zeszliśmy na dół. Jak na moje oko chłopacy zaparli kontakt z moimi braćmi, nie ogarniętymi braćmi.
-Gdzie jest Agata? - zapytałam, brakiem jej obecności
-Śpi - powiedziała Justyna
-A już myślałam że coś jej się stało- westchnęłam
-Może pojedziemy gdzieś?- ja odciągnęłam chłopaków od mych braci i wyszliśmy z domu. Wszyscy razem pojechaliśmy do domu Marco. Od razu z nim poszłam do sypialni a Mario z Wiktorią zostali na dole.
-pakujemy się.. - westchnął Marco wyciągając walizkę
-Raczej ty Zaczął pakować swoje kosmetyki w łazience-Kotku ile ty tego bierzesz?
-Tyle ile chcę-zaśmiał się
-Głupek...-przytuliłam go od tyłu
-Przyniesiesz mi telefon z Auta?- obrócił się
-A co będę z tego miała? - zaśmiałam się
-Takiego wielkiego buziaczka!- całował mnie
-Takiego BIG ? - powiedziałam po przez pocałunki
-Tak- a ja odsunęłam się od niego i poszłam po jego telefon, schodząc na dół zauważyłam że pomiędzy Mario a Wiką coś iskrzy. Otworzyłam samochód i szukałam jego telefonu zaś zauważyłam go pod siedzeniem z ciekawości go odblokowałam i zobaczyłam sms od Elizy ??!
Spotkajmy się dziś wieczorem :* Marta nie musi się o niczym dowiedzieć :*
O co tu chodzi ?! szybko wbiegłam do pokoju -Co to ma znaczyć ?!- pokazałam telefon chłopakowi
-To nie tak jak myślisz
-Nie ? Zacząłeś pisać do mojej koleżanki ? bo co? Bo mnie już nie kochasz?! - krzyczałam po przez łzy
-Posłuchaj! między mną a ją a nią nic nie łączy!
-Aha? czyli ten sms był sobie od tak?!
-To ona do mnie cały czas wypisuje, zrozum!
-Mam do w d*pie! Ten cały wyjazd też! Jak chcesz to możesz zabrać ze sobą "Elizkę"!- wybiegłam z domu. Pobiegłam jak najdalej, powinnam ochłonąć tym całym zajściem. Usiadłam na jakiejś ławce w parku. Przemyślałam sobie i postanowiłam iść do Elizy. Tak też i zrobiłam. Otworzyła mi drzwi a ja na nią naskoczyłam -Od jak długo spotykasz się z Marco za moimi plecami?!
-Co ty chcesz ode mnie ?! - zdziwiła się
-Haha! Nie udawaj że nie wiesz! Dalej mów!
-Chodzi Ci o niego tak ? - cwaniacko się uśmiechnęła - Spotykamy się od trzech dni dziś też ma przyjść a co ? Powiem Ci on jest niezły w łóżku.. cudowny normalnie! - zdziwiłam się tym co powiedziała- No i ten on będzie mój.. aj przepraszam on już jest mój , a teraz żegnaj skarbie - zamknęła przede mną drzwi na co ja się rozpłakałam. A co jeśli to prawda co ona gada ? Nie spodziewałam się tego po niej. Wbiegłam do swojego domu i zamknęłam się w pokoju. Położyłam się na łóżku i wylewałam łzy w poduszkę. Po chwili czasu słyszałam pukanie do drzwi
-Marta otwórz, porozmawiajmy- to był głos Marco
-Nie chce mi się z tobą gadać!- krzyknęłam
-Proszę Cię!- może będzie lepiej jak otworzę ? a więc otworzyłam, a on wszedł do mojego pokoju
-Uwierz mi! Między mną a nią nic nie łączy ona to wszystko sobie ubzdurała! Zrozum - gadał do mnie na kolanach przy czym trzymał mnie za dłonie
- Nie wiem Marco- westchnęłam
-Kocham Cię! Najbardziej na świecie! Nie obchodzi mnie jakaś tam Eliza czy nie wiadomo kto jeszcze. Ja Cię bardzo kocham! Nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie.
- Nie wiem Marco.. Naprawdę...
__________________________________________________
Tab tab tsss...! ;D
bardzo długo nie dodawałam dlatego że, miałam mało czasu ;c
Oj nie wiem czy ich związek przetrwa dowiecie się w następnym rozdziale ;)
To chyba tyle na temat ;) Więc do zobaczenia w następnym rozdziale :D pozdro! ;*
niedziela, 30 marca 2014
niedziela, 16 marca 2014
Rozdział 23 Mysia pysia & Szalona ruda :D
Trzy dni później
Jesteśmy już w Dortmundzie. Wiktoria wraz ze mną przyjechała i zostanie na całe wakacje. Dziś już byłam na treningu, Wika poznała moje koleżanki i nawet te co lakier jestem winna. Opiekujemy się małym siostrzeńcem Marco. Właśnie u niego często przesiaduję. Mój chłopak ma trening.
-Wiktoria ty głąbie kapuściany - zwróciłam się do niej po polsku
-Czego ? -odpowiedziała
-Gdzie jest mysia pysia ?
-A bo ja wiem, Aleks ją gdzieś wyniósł - powiedziała bawiąc się z Nico
-Ale ty się nią bawiłaś
-Zajrzyj do ogrodu- mysia pysia to ulubiona zabawka Aleksa, w ogrodzie leżała dałam ją psu bo chciałam żeby się czymś zajął a ja będę miała czas wolny. Położyłam się na kanapie a Wika z Nico bawili się klockami, zbudowali domek , zamek i wieże czy jakoś tak. A ja strąciłam tą wieżyczkę niczym TrollFace.
-No ej no! - zdenerwowała się Wiktoria
-Hyhyhy to nie ja - zaśmiałam się
-Tio ti - powiedział Nico, który ukuł mnie lekko w brzuch
-To nie ja, i nie kłóć się ze mną - zaśmiałam się, łapiąc go za rączki. Polubiłam młodego.
-Kochanie wróciłem! - krzyknął z przed pokoju Marco
-Widzę ! ślepa nie jestem - powiedziałam pod nosem się śmiejąc, Marco pocałował mnie w polik
-Ja teś chcie - powiedział mały
-To chodź tu do mnie - wyciągnęłam ręce a on wgramolił mi się na kolana
-A teraś buzi - myślałam że padnę ze śmiechu jego mina była bezcenna
-Młaa..-pocałowałam go w policzek
-Idziemy na spacer ? - zapytała Wiktoria
-Możemy iść , bież Aleksa a ja wezmę Nico - powiedziałam do Wiki, założyłam buciki małemu , Wiktoria założyła smycz psu a Marco tylko ubrał buty i wyszliśmy z domu. Poszliśmy do parku. Ja z Marco szliśmy objęci a przed nami Wiki z psem i Nico.
-Mam do was dobre wieści - uśmiechnął się Marco
-Jakie ?
-Za tydzień jedziemy do Hiszpanii na wakacje
-Chyba sobie żartujesz - ucieszyłam się
-Mario jedzie z nami
-Mario ?! - odwróciła się Wiktoria
-Coś nie tak ?
-Nic cieszę się, bo chciałabym go poznać - zaśmiała się Wiki
-A to może i tak-zaśmiałam się
-Wujku pats -powiedział Nico, który wsiadł na Aleksa. My się z niego śmialiśmy.
-Nico chodź do nas - wyciągnęłam rękę
-A po cio ?- złapał mnie
-A teraz złap wujka- jak się trzymał jedną ręką mnie i Marco podnieśliśmy go do góry
-jesce raz ! Jesce raz ! -cieszył się Nico
-Trzy... Cztery... !- ponownie go podnieśliśmy
-Normalnie jak rodzinka -zaśmiała się Wiktoria się obracając
-Tak, tak - też się zaśmiałam
-Ciociu mas - Ciociu ?! Nico wręczył mi kwiatka
-Dziękuję, jaki śliczny popatrz - wskazałam na Marco
-Młody ma gust - uśmiechnął się
-Lepszy od Ciebie - pocałowałam go
-No wiesz - westchnął
Wieczorem
Po kolacji, wykąpałam Nico i położyłam spać. Z Marco oglądaliśmy jakieś romansidło co leciało na TV
-Chciałabyś być mamą ? -uśmiechnął się
-A ty ojcem ?- zaśmiałam się
-Chciałbym- pocałował mnie
-Ja jestem za młoda żeby o tym myśleć
-No ale pomarzyć można - zaśmiał się
-Można, można. Przyjdzie na to czas że kiedyś zostanę matką
- I moją żoną ? -dokończył
-pożyjemy zobaczymy - namiętnie mnie całował
-Marco.. Nie dziś zmęczona jestem - wymruczałam
-No.. Dobra..- przytulił mnie a ja usnęłam.
następnego dnia
Idę na trening, Wiktoria zostaję z Nico w domu Marco. Mój chłopak zrobił dla nas wszystkim śniadanie. Po zjedzonym posiłku, wzięłam torbę ucałowałam Marco i ruszyłam do samochodu. Zaparkowałam, poszłam do szatni przywitałam się z dziewczynami a "lakiery" ominęłam szerokim łukiem. Dziś byłam w dobrym humorze
-A Wiki nie przyszła ? -zapytała Olivia
-Opiekuje Nico- zaczęliśmy rozgrzewkę
-Chciałybyśmy go zobaczyć - ucieszyły się
-To dzisiaj może się spotkamy, co wy na to ?
-No to jeszcze się zdzwonimy
-Nie ma sprawy
-Koniec pogaduszek, ćwiczymy, ćwiczymy ! - poganiał nas trener. Siedzieliśmy na boisku byliśmy w kółku i gadaliśmy. Zeszliśmy na temat Sary tej rudej. Dowiedziałam się o niej że nie ma rodziców, mieszka sama, nie ma przyjaciół i chodzi smutna. Kiedy widzi piłkę uśmiecha się to ona ją uszczęśliwia. Szybko się zbliżyliśmy się do siebie. Znaczy może na mnie liczyć, chciałabym jej pomóc. Postanowiłam ją trochę rozerwać
-Berek gonisz - puknęłam ją lekko w ramię i uciekałam. Nie dałam jej się dać złapać, zaczęłam śpiewać - Ty jesteś ruda ! da da .. na pewno ruda ! szalona ruda! ruda..da da.. - przy czym się śmiałam ona też.
-Mam Cię ! - krzyknęła zmęczona kiedy się na mnie rzuciła a ja ją złapałam nie wiem jak to zrobiłam ale wskoczyła mi na barana. Potem zeszła.
-Od razu lepiej ? - zapytałam się śmiejąc
-O wiele lepiej dzięki - lekko się uśmiechnęła
-Nie musisz dziękować, chcę Ci pomóc - przytuliłam ją
-A daruj sobie, jestem szaloną rudą - zaśmiała się
-Ooo tak. Ty jesteś moją szaloną rudą - objęłam ją ramieniem i poszliśmy do szatni. Przebrałam się, pożegnałam się z dziewczynami i pojechałam do domu.
-Wróciłam! - krzyknęłam ale w domu nikogo nie było -Jest ktoś ?! - nic nie było słychać, zauważyłam kartkę na stole
Wiktoria pojechała na zakupy z Nico a ja , czyli Marco poszedłem do lewego pograć w fife ;) ~ Twój Marco <3
Położyłam się na kanapie, napisałam sms'a do Olivii żeby przyszła za pół godziny.
-Elo jeden dwa zero, jesteśmy! - powiedziała Wiktoria
-Słyszę, widzę i czuje -zaśmiałam się
-ciociu... Mam lizacka - przyszedł do mnie Nico
-Cieszę się , a teraz idziemy rozpakować zakupy - złapałam go i podniosłam do góry - wrruu.. Samolocik ! - postawiłam go na Ziemi
-Jesce ! jesce ! -cieszył się mały
-Nie, trzymaj mysie pysie i pobaw się z Aleksem
-No doblaa.. - poszedł do ogrodu
-Chciałabyś mieć takiego brzdąca z Marco ? - poruszała brwiami wyciągając produkty
-Nie - ucięłam krótko
-Czemu ? - zdziwiła się
-Cały czas musisz nad nim chodzić, pilnować żeby nic mu się nie stało, utrzymanie... po prostu nie chcę
-Gadałaś na ten temat z Marco ?
-Taakk.. -westchnęłam
-I co on na to ?
-Powiedziałam że przyjdzie na to czas i jestem jeszcze za młoda żeby o tym myśleć
-Ja tam bym chciała
-Pewnie z Mario - zaśmiałam się
-Przestań to moja sprawa z kim i gdzie - zaczęła się śmiać
-Już sobie wyobrażam...
-Lepiej tego nie kończ, proszę Cię - przerwała mi śmiejąc się
-Jak chcesz -usłyszałam płacz, szybko pobiegłam do ogrodu zobaczyłam tam Nico który trzymał się za rączkę -Masz ci los.... co się stało ? - zapytałam cichutko biorąc go na ręce
-Boli.. - płacząc podniósł palec
-Po boli i przestanie - pocałowałam mu paluszek -Tiak? - zaczął się uśmiechać, włączyłam mu bajkę i położyłam na kanapie. Wróciłam do Wiktorii
-Widzisz i dlatego nie chcę mieć dzieci - zaśmiałam się
-Kiedyś zmienisz zdanie
-Nie sądzę - ktoś zapukał do drzwi - Idę ! - poszłam otworzyć
-Witamy ponownie - zaśmiały się dziewczyny, czyli Olivia, Eliza i Sara. Usiadły w salonie koło Nico na jego widok się ucieszyły
-Jaki śliczny- powiedziała Olivia
-Po wujku - zaśmiałam się
-Ciociu.. kto tio jeśt? - zapytał zdziwiony
-Moje koleżanki możesz im mówić po imieniu - potem się wszystkie zaczęły przedstawiać. Mylił imiona, zamiast Olivia to Sara a jak nie to Eliza z Olivią. Gadaliśmy tak długo aż się ściemniło, zjedliśmy wcześniej obiad a teraz szykujemy kolację. Dziewczyny nam pomagają a Nico tylko pyta się kiedy skończymy. Przyszedł Marco
-Już jestem!
-Słyszymy ! -kiedy wszedł do kuchni się zdziwił a za razem się uśmiechnął
-Nic mi nie powiedziałaś że będziemy mieć gości - pocałował mnie
-Nie było jak - zaśmiałam się
-Jestem Olivia - powiedziała
-Ja Eliza - uśmiechnęła się
-A ty ? - zapytał Sarę, która była nieśmiała
-Sara - wymamrotała
-Wyluzuj z nami jesteś - zaśmiałam się, lekko ją trącąc w ramię
-Gdzie Nico ? - zapytał
-Pewnie bajkę ogląda - Marco poszedł do niego i zaczął się z nim wygłupiać
-Patrz nie jest to uroczę ? - puknęła mnie lekko łokciem jak kroiła pomidora przy mnie
-Jest... -westchnęłam -Ale ja zdania nie zmienię - zaśmiałam się
-Uparta jesteś
-Ja.? skąd że - zaczęłam się śmiać a ze mną dziewczyny
-Ciociu, ciociu ! kiedy jemy ? - podszedł do mnie mały
-Zaraz skończymy idź powiedz wujowi żeby uszykował stół - szepnęłam mu w ucho
-Dobzie dobzie - pobiegł do salonu.
Chwila później
-Stół gotowy- powiedział Marco przychodząc do kuchni
-Kolacja gotowa- zaśmiałam się. Zanieśliśmy wszystkie talerze z jedzeniem do jadalni. Przy stole Marco cały czas się uśmiechał do Elizy. Nico zaczepiał moje nogi pod stołem, przy czym ja go nazwałam łobuziakiem. Po skończonym posiłku dziewczyny poszły do swoich domów, Wiktoria do mojego domu a Nico biegał po całym domu z Aleksem. W kuchni zmywałam naczynia, Marco przytulił mnie od tyłu składając pocałunki na mojej szyi.
-Marco...
-Co? -odwróciłam się do niego
- Co to było przy stole ?
-Co takiego ? - zdziwił się
-Te głupie uśmieszki do Elizy
-Zazdrosna ? -objął mnie
-Może troszkę -lekko się zaśmiałam
-Śmiejesz mi się tu -zaczął mnie gilgotać
-Teraz takkk..- śmiałam się jak opętana
-To ja też wiem- skończył gilgotać ale zaczął całować, aż do momentu wejścia Nico
-Wujku.. tien wazion cio jeśt w tfoim pokoju sie stukł - powiedział bardzo nie chętnie
-Nic się nie stało potem posprzątamy- uśmiechnął się
-Choćmy telas - nalegał młody
-Poczekaj chwilę - pocałował mnie i poszedł przy czym łapiąc małego podniósł do góry. Ja zaś skończyłam myć naczynia i posprzątania blatu wraz ze stołem. Przyszedł Marco. Zaczął mnie całować
-Muszę iść jeszcze Nico położyć spać- powiedziałam między pocałunkami
-Nie musisz ja już to zrobiłem- nadal mnie całował i zaniósł do sypialni.
_____________________________________________________________
Siemka :D
Nie dodałam rozdziału w piątek bo byłam zmęczona, w sobotę też więc macie dziś :D
Był ktoś w kinie na "Kamienie na szaniec" ? ;) ja byłam i spodobał mi się film :D jak i aktorzy.xd
Nie mam o czym pisać więc pozdrowionka :D :*
Jesteśmy już w Dortmundzie. Wiktoria wraz ze mną przyjechała i zostanie na całe wakacje. Dziś już byłam na treningu, Wika poznała moje koleżanki i nawet te co lakier jestem winna. Opiekujemy się małym siostrzeńcem Marco. Właśnie u niego często przesiaduję. Mój chłopak ma trening.
-Wiktoria ty głąbie kapuściany - zwróciłam się do niej po polsku
-Czego ? -odpowiedziała
-Gdzie jest mysia pysia ?
-A bo ja wiem, Aleks ją gdzieś wyniósł - powiedziała bawiąc się z Nico
-Ale ty się nią bawiłaś
-Zajrzyj do ogrodu- mysia pysia to ulubiona zabawka Aleksa, w ogrodzie leżała dałam ją psu bo chciałam żeby się czymś zajął a ja będę miała czas wolny. Położyłam się na kanapie a Wika z Nico bawili się klockami, zbudowali domek , zamek i wieże czy jakoś tak. A ja strąciłam tą wieżyczkę niczym TrollFace.
-No ej no! - zdenerwowała się Wiktoria
-Hyhyhy to nie ja - zaśmiałam się
-Tio ti - powiedział Nico, który ukuł mnie lekko w brzuch
-To nie ja, i nie kłóć się ze mną - zaśmiałam się, łapiąc go za rączki. Polubiłam młodego.
-Kochanie wróciłem! - krzyknął z przed pokoju Marco
-Widzę ! ślepa nie jestem - powiedziałam pod nosem się śmiejąc, Marco pocałował mnie w polik
-Ja teś chcie - powiedział mały
-To chodź tu do mnie - wyciągnęłam ręce a on wgramolił mi się na kolana
-A teraś buzi - myślałam że padnę ze śmiechu jego mina była bezcenna
-Młaa..-pocałowałam go w policzek
-Idziemy na spacer ? - zapytała Wiktoria
-Możemy iść , bież Aleksa a ja wezmę Nico - powiedziałam do Wiki, założyłam buciki małemu , Wiktoria założyła smycz psu a Marco tylko ubrał buty i wyszliśmy z domu. Poszliśmy do parku. Ja z Marco szliśmy objęci a przed nami Wiki z psem i Nico.
-Mam do was dobre wieści - uśmiechnął się Marco
-Jakie ?
-Za tydzień jedziemy do Hiszpanii na wakacje
-Chyba sobie żartujesz - ucieszyłam się
-Mario jedzie z nami
-Mario ?! - odwróciła się Wiktoria
-Coś nie tak ?
-Nic cieszę się, bo chciałabym go poznać - zaśmiała się Wiki
-A to może i tak-zaśmiałam się
-Wujku pats -powiedział Nico, który wsiadł na Aleksa. My się z niego śmialiśmy.
-Nico chodź do nas - wyciągnęłam rękę
-A po cio ?- złapał mnie
-A teraz złap wujka- jak się trzymał jedną ręką mnie i Marco podnieśliśmy go do góry
-jesce raz ! Jesce raz ! -cieszył się Nico
-Trzy... Cztery... !- ponownie go podnieśliśmy
-Normalnie jak rodzinka -zaśmiała się Wiktoria się obracając
-Tak, tak - też się zaśmiałam
-Ciociu mas - Ciociu ?! Nico wręczył mi kwiatka
-Dziękuję, jaki śliczny popatrz - wskazałam na Marco
-Młody ma gust - uśmiechnął się
-Lepszy od Ciebie - pocałowałam go
-No wiesz - westchnął
Wieczorem
Po kolacji, wykąpałam Nico i położyłam spać. Z Marco oglądaliśmy jakieś romansidło co leciało na TV
-Chciałabyś być mamą ? -uśmiechnął się
-A ty ojcem ?- zaśmiałam się
-Chciałbym- pocałował mnie
-Ja jestem za młoda żeby o tym myśleć
-No ale pomarzyć można - zaśmiał się
-Można, można. Przyjdzie na to czas że kiedyś zostanę matką
- I moją żoną ? -dokończył
-pożyjemy zobaczymy - namiętnie mnie całował
-Marco.. Nie dziś zmęczona jestem - wymruczałam
-No.. Dobra..- przytulił mnie a ja usnęłam.
następnego dnia
Idę na trening, Wiktoria zostaję z Nico w domu Marco. Mój chłopak zrobił dla nas wszystkim śniadanie. Po zjedzonym posiłku, wzięłam torbę ucałowałam Marco i ruszyłam do samochodu. Zaparkowałam, poszłam do szatni przywitałam się z dziewczynami a "lakiery" ominęłam szerokim łukiem. Dziś byłam w dobrym humorze
-A Wiki nie przyszła ? -zapytała Olivia
-Opiekuje Nico- zaczęliśmy rozgrzewkę
-Chciałybyśmy go zobaczyć - ucieszyły się
-To dzisiaj może się spotkamy, co wy na to ?
-No to jeszcze się zdzwonimy
-Nie ma sprawy
-Koniec pogaduszek, ćwiczymy, ćwiczymy ! - poganiał nas trener. Siedzieliśmy na boisku byliśmy w kółku i gadaliśmy. Zeszliśmy na temat Sary tej rudej. Dowiedziałam się o niej że nie ma rodziców, mieszka sama, nie ma przyjaciół i chodzi smutna. Kiedy widzi piłkę uśmiecha się to ona ją uszczęśliwia. Szybko się zbliżyliśmy się do siebie. Znaczy może na mnie liczyć, chciałabym jej pomóc. Postanowiłam ją trochę rozerwać
-Berek gonisz - puknęłam ją lekko w ramię i uciekałam. Nie dałam jej się dać złapać, zaczęłam śpiewać - Ty jesteś ruda ! da da .. na pewno ruda ! szalona ruda! ruda..da da.. - przy czym się śmiałam ona też.
-Mam Cię ! - krzyknęła zmęczona kiedy się na mnie rzuciła a ja ją złapałam nie wiem jak to zrobiłam ale wskoczyła mi na barana. Potem zeszła.
-Od razu lepiej ? - zapytałam się śmiejąc
-O wiele lepiej dzięki - lekko się uśmiechnęła
-Nie musisz dziękować, chcę Ci pomóc - przytuliłam ją
-A daruj sobie, jestem szaloną rudą - zaśmiała się
-Ooo tak. Ty jesteś moją szaloną rudą - objęłam ją ramieniem i poszliśmy do szatni. Przebrałam się, pożegnałam się z dziewczynami i pojechałam do domu.
-Wróciłam! - krzyknęłam ale w domu nikogo nie było -Jest ktoś ?! - nic nie było słychać, zauważyłam kartkę na stole
Wiktoria pojechała na zakupy z Nico a ja , czyli Marco poszedłem do lewego pograć w fife ;) ~ Twój Marco <3
Położyłam się na kanapie, napisałam sms'a do Olivii żeby przyszła za pół godziny.
-Elo jeden dwa zero, jesteśmy! - powiedziała Wiktoria
-Słyszę, widzę i czuje -zaśmiałam się
-ciociu... Mam lizacka - przyszedł do mnie Nico
-Cieszę się , a teraz idziemy rozpakować zakupy - złapałam go i podniosłam do góry - wrruu.. Samolocik ! - postawiłam go na Ziemi
-Jesce ! jesce ! -cieszył się mały
-Nie, trzymaj mysie pysie i pobaw się z Aleksem
-No doblaa.. - poszedł do ogrodu
-Chciałabyś mieć takiego brzdąca z Marco ? - poruszała brwiami wyciągając produkty
-Nie - ucięłam krótko
-Czemu ? - zdziwiła się
-Cały czas musisz nad nim chodzić, pilnować żeby nic mu się nie stało, utrzymanie... po prostu nie chcę
-Gadałaś na ten temat z Marco ?
-Taakk.. -westchnęłam
-I co on na to ?
-Powiedziałam że przyjdzie na to czas i jestem jeszcze za młoda żeby o tym myśleć
-Ja tam bym chciała
-Pewnie z Mario - zaśmiałam się
-Przestań to moja sprawa z kim i gdzie - zaczęła się śmiać
-Już sobie wyobrażam...
-Lepiej tego nie kończ, proszę Cię - przerwała mi śmiejąc się
-Jak chcesz -usłyszałam płacz, szybko pobiegłam do ogrodu zobaczyłam tam Nico który trzymał się za rączkę -Masz ci los.... co się stało ? - zapytałam cichutko biorąc go na ręce
-Boli.. - płacząc podniósł palec
-Po boli i przestanie - pocałowałam mu paluszek -Tiak? - zaczął się uśmiechać, włączyłam mu bajkę i położyłam na kanapie. Wróciłam do Wiktorii
-Widzisz i dlatego nie chcę mieć dzieci - zaśmiałam się
-Kiedyś zmienisz zdanie
-Nie sądzę - ktoś zapukał do drzwi - Idę ! - poszłam otworzyć
-Witamy ponownie - zaśmiały się dziewczyny, czyli Olivia, Eliza i Sara. Usiadły w salonie koło Nico na jego widok się ucieszyły
-Jaki śliczny- powiedziała Olivia
-Po wujku - zaśmiałam się
-Ciociu.. kto tio jeśt? - zapytał zdziwiony
-Moje koleżanki możesz im mówić po imieniu - potem się wszystkie zaczęły przedstawiać. Mylił imiona, zamiast Olivia to Sara a jak nie to Eliza z Olivią. Gadaliśmy tak długo aż się ściemniło, zjedliśmy wcześniej obiad a teraz szykujemy kolację. Dziewczyny nam pomagają a Nico tylko pyta się kiedy skończymy. Przyszedł Marco
-Już jestem!
-Słyszymy ! -kiedy wszedł do kuchni się zdziwił a za razem się uśmiechnął
-Nic mi nie powiedziałaś że będziemy mieć gości - pocałował mnie
-Nie było jak - zaśmiałam się
-Jestem Olivia - powiedziała
-Ja Eliza - uśmiechnęła się
-A ty ? - zapytał Sarę, która była nieśmiała
-Sara - wymamrotała
-Wyluzuj z nami jesteś - zaśmiałam się, lekko ją trącąc w ramię
-Gdzie Nico ? - zapytał
-Pewnie bajkę ogląda - Marco poszedł do niego i zaczął się z nim wygłupiać
-Patrz nie jest to uroczę ? - puknęła mnie lekko łokciem jak kroiła pomidora przy mnie
-Jest... -westchnęłam -Ale ja zdania nie zmienię - zaśmiałam się
-Uparta jesteś
-Ja.? skąd że - zaczęłam się śmiać a ze mną dziewczyny
-Ciociu, ciociu ! kiedy jemy ? - podszedł do mnie mały
-Zaraz skończymy idź powiedz wujowi żeby uszykował stół - szepnęłam mu w ucho
-Dobzie dobzie - pobiegł do salonu.
Chwila później
-Stół gotowy- powiedział Marco przychodząc do kuchni
-Kolacja gotowa- zaśmiałam się. Zanieśliśmy wszystkie talerze z jedzeniem do jadalni. Przy stole Marco cały czas się uśmiechał do Elizy. Nico zaczepiał moje nogi pod stołem, przy czym ja go nazwałam łobuziakiem. Po skończonym posiłku dziewczyny poszły do swoich domów, Wiktoria do mojego domu a Nico biegał po całym domu z Aleksem. W kuchni zmywałam naczynia, Marco przytulił mnie od tyłu składając pocałunki na mojej szyi.
-Marco...
-Co? -odwróciłam się do niego
- Co to było przy stole ?
-Co takiego ? - zdziwił się
-Te głupie uśmieszki do Elizy
-Zazdrosna ? -objął mnie
-Może troszkę -lekko się zaśmiałam
-Śmiejesz mi się tu -zaczął mnie gilgotać
-Teraz takkk..- śmiałam się jak opętana
-To ja też wiem- skończył gilgotać ale zaczął całować, aż do momentu wejścia Nico
-Wujku.. tien wazion cio jeśt w tfoim pokoju sie stukł - powiedział bardzo nie chętnie
-Nic się nie stało potem posprzątamy- uśmiechnął się
-Choćmy telas - nalegał młody
-Poczekaj chwilę - pocałował mnie i poszedł przy czym łapiąc małego podniósł do góry. Ja zaś skończyłam myć naczynia i posprzątania blatu wraz ze stołem. Przyszedł Marco. Zaczął mnie całować
-Muszę iść jeszcze Nico położyć spać- powiedziałam między pocałunkami
-Nie musisz ja już to zrobiłem- nadal mnie całował i zaniósł do sypialni.
_____________________________________________________________
Siemka :D
Nie dodałam rozdziału w piątek bo byłam zmęczona, w sobotę też więc macie dziś :D
Był ktoś w kinie na "Kamienie na szaniec" ? ;) ja byłam i spodobał mi się film :D jak i aktorzy.xd
Nie mam o czym pisać więc pozdrowionka :D :*
sobota, 8 marca 2014
Rozdział 22 Zakończenie roku szkolnego
Obudził mnie dzwoniący telefon, z nie chęcią odebrałam
-Haloo..?
-Ty małpo! - odsunęłam lekko Iphon'a od ucha- Czemu ja nic nie wiem że przyjechałaś ?! - Tak to Wiki
-Bo nie pytałaś
-Zaraz u Ciebie będę- rozłączyła się a telefon sam upadł na podłogę, a głowa w poduszkę. Prawie usnęłam ale... weszła Wiktoria do salonu trąbiła na cały dom
-Aaaa.! - od razu wstałam jak i reszta mojej ekipy
-A ty co tu robisz ?-Krzyknął Kamil
-Ma klucze - odpowiedziałam
-No przecież ja wiedziałam sama że wy jesteście w takim stanie- uśmiechnęła się
-Strzał w dziesiątkę po prostu - wymamrotała Sylwia przeczesując włosy
-Mam pytanie... czemu nie jesteśmy w szkole ? - zapytał nie wiedzący całym tym zajściem, Krystian
-...A my nie mamy czasem próby ? - Zapytała Martyna, wszyscy razem się na siebie spojrzeliśmy dużymi oczyma
-Jedziecie do swoich domów, ogarnijcie się i bądźcie za godzinę w szkole - rozkazałam, na to oni szybko się wybiegli z domu, popatrzałam na zegarek 10:26 ?! szybko poszłam wziąć prysznic, umalować się i ubrać się.
Kiedy skończyłam, wzięłam torbę i kluczyki od Auta
-Jedziemy Wiki ! - krzyknęłam
-Idę , idę - odkrzyknęła.
Weszliśmy do szkoły, rozeszliśmy się ona do swojej klasy ja do swojej. Chciałam wejść na sale a tu nagle moja paczka biegnie
-Wchodzimy - powiedzieliśmy, weszliśmy
-Dzień nie Dobry, przepraszamy panią bardzo mocno że spóźniliśmy się na lekcję -zawsze mieliśmy taką wymówkę i zawsze działała
-Dalej ustawić się w rządku do reszty, i zaczynamy.
Skończyliśmy próbę na jutrzejsze zakończenie roku szkolnego. Moja paczka postanowiła nie pić dziś wieczorem ponieważ na zakończeniu chcą wyglądać jak ludzie. Więc sama będę w domu niczym "Kevin sam w domu".
-To do jutra-pożegnałam się z nimi i wsiadłam do auta razem z Wiktorią. Po paru minutach dojechaliśmy na miejsce. Weszliśmy do domu
-Opowiadaj co tam się działo w Dortmundzie?
-A więc (...) No i Marco jest moim chłopakiem - uśmiechnęłam się
-Jak super - ucieszyła się
-I ty ze mną do tego Dortmundu jedziesz
-Chyba żartujesz ?
-A wcale że nie
-A Mario będzie ?
-Będzie - zaśmiałam się
-To ja jadę
-To za trzy dni jedziemy razem
-Za trzy dni ? Ale jak to ?
-A co ty myślałaś ? prędzej nie da rady - gadaliśmy ponad dwie godziny. Po południu poszłam na spacer, byłam u swojej sąsiadki , u której dowiedziałam się że dostanę od niej psa. Ja na to się bardzo ucieszyłam. Od dawna chciałam mieć psa. Wieczorem pogadałam z Marco przez skype, u niego jest mały siostrzeniec. Dlatego że jego siostra pojechała na dwa tygodnie na wakacje, aktualnie dopiero co się zaczęły ale najlepsze dni , które dobrze jest wykorzystać. Jeszcze się dowiedziałam że Mario ma przyjechać do Dortmundu. Mam nadzieje że pojedziemy gdzieś na wakacje wszyscy razem. Ciekawe.
*Dzień zakończenia roku szkolnego*
Stoimy na dużej sali ustawieni w rządku, wszyscy wiedzą co mówić. Jak zwykle Kamil i Bartek nic nie umieją, musiałam im podpowiadać. Wymieniono moje nazwisko, bo one jest jedyne w całej szkole. Podeszłam do pani przy stoliku, wzięłam od niej dyplomy i różne nagrody ze sportu.
Kiedy skończyliśmy, wyszliśmy ze sali. Poszłam do dyrektora
-Będę za panią tęskniła, bo nie wiem czy w ogóle przyjadę - uściskałam ją i wzięłam od niej całą teczkę moich dokumentów - Do widzenia- powiedziałam, wyszłam z pomieszczenia. Wsiadłam do auta i odjechałam. Jak dojechałam do domu, przebrałam się, zjadłam coś i poszłam do swojej sąsiadki.
-Dzień dobry -weszłam do środka
-Dzień dobry, proszę wejdż -weszłam do salonu , na kanapie leżał piesek
-To ten piesek, którego mam zabrać ? -pogłaskałam go
-Tak , to ten labrador jeszcze pół roku a będzie większy
-To ile ma już lat ?
-Powiedzmy że pół roku - uśmiechnęła się
-Jak śliczny - cały czas go głaskałam. Po godzinie poszłam z nim do domu. Postanowiłam że podrzucę Aleksa tak się wabi, do Wiktorii. Bo bym musiała kupić mu wszystkie różne rzeczy. Wzięłam go na rączki i wsadziłam do auta. Po paru minutach dojechałam pod dom Wiki
-Wiki otwieraj - krzyczałam bo trzymałam pieska na rękach
-Idę, idę - odpowiedziała, otworzyła drzwi -pali się ?
-Gorzej- zaśmiałam się wchodząc jej do domu
-Co to ? śliczne to ! - ucieszyła się
-Pies głąbie , popilnuj go przez chwile a ja pojadę mu kupić wszystkie potrzebne rzeczy
-Spoko- wyszłam z jej domu i pojechałam do sklepu , w którym kupiłam zabawki, karmę, pojemniki do jedzenia, łóżeczko psie, smycz, obrożę i jakieś duperele. Pojechałam po Aleksa, i razem wróciliśmy do domu. Położyłam łóżeczko w moim pokoju koło mojego łóżka. Zabawki ma w salonie, obroże mu założyłam smycz na wieszaku w przedpokoju, miseczki w kuchni. Położyłam się na kanapie, włączyłam telewizor. Między czasie weszłam w internet na telefonie. Aleks usnął na moich kolanach. To tak słodko wyglądało. Ale przerwał to telefon, dzwonił Krystian wyświetliło się jego zdjęcie.
-Halo ? - odebrałam
-Cześć, mogę do Ciebie przyjść ? - zapytał nie pewnie
-Oczywiście
-To będę za 5 minut
-Nie ma sprawy - rozłączyłam się. Dalej oglądałam TV aż do momentu przyjścia Krystiana, poszłam mu otworzyć, zaprosiłam go do salonu
-Co Cię do mnie sprowadza ? - usiedliśmy na kanapie
-Kamila mnie zdradziła...
-Chyba żartujesz ?
-Nie.. to był Arek
-Ze niby on ?! -zdziwiłam sie
-Najwyraźniej -posmutniał
-Już Dobrze, chodź no ino -przytuliłam go-jak to się stało ?-zapytałam spokojnie
-Od tego że..(...) No i ten ode mnie dostał gonga w ryj i po sprawię, i tak czuję się zraniony..
-Ej ja Ci humor poprawię - zaśmiałam się
-Ciekawe jak ?
-Ja mam na to lekarstwo - uśmiechnęłam się, przyniosłam piwa z kuchni. Wypiliśmy trzy i gadaliśmy jak nie z tego świata. Ale cały czas się śmialiśmy. Aż do późnego wieczoru siedzieliśmy się śmiejąc. Krystian poszedł do domu, on nie ma daleko jakieś dwa domu dalej. Ja jakoś po jego odejściu usnęłam na kanapie w salonie
__________________________________________________________
Siemka :)
Taki trochę dziwny ten rozdział :D
Dziś byłam we Ferio z Wiktorią xD nie wypowiadam się co odwalaliśmy :D
Nie ma to jak jeść zupki Amino z Mariuszem o 12 w nocy xD tak jak dzisiejszej nocy, przyjechał i mówi "Wesołych Świąt ! " a ja "What?! xD" a on "No z okazji dnia Kobiet" xD a chwila potem, ja próbuję zasnąć a on "Martaa.. ?" a ja "nie !" domyśliłam się że chce zupkę na co on się zaśmiał. Ja do niego
-Chcesz zupkę ?
-Nooo..
-To sobie zrób - obróciłam się na drugi bok, potem
-Chcesz zupkę ? -zapytał
-Nooo..
-A jaką jest barszcz i gulaszowa
-Barszcza - powiedziałam a on mi zrobił o dziwo.xD no i jedliśmy o 12 w nocy taka niby kolacja xD
A i jeszcze jedno :D Dresy z Reserved za 69 zł xD + Buty Deichmann też 69 zł xD Pozdro :*
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
