sobota, 31 maja 2014

Rozdział 29 Rozstanie, praca, impreza.

Ujrzałam ... Marco. Tak Marco. Szybko zrobiłam zakupy i wyszłam na zewnątrz. Chciałam żeby mnie nie widział lecz nie udało się
-Czego chcesz? - zapytałam
-porozmawiać
-Nie ma o czym.
-A nasz związek ?
-Musimy ze sobą zerwać. Ten związek nie ma przyszłości.
-Ale..
-Zrywam z Tobą Reus. -powiedziałam przez łzy. patrzyłam w jego oczy. Był rozczarowany. Obróciłam się i zobaczyłam że mojego psa nie ma. Ale jak się okazało że nie w tym miejscu go zostawiłam.
-Alex chodź idziemy do domu, bo Tomcio zaraz umrze- zaśmiałam się przez łzy. przez całą drogę myślałam o Marco. To było dobre wyjście z tej cholernej sytuacji. Żałuję trochę że to tak się zdarzyło. Ale trzeba żyć dalej i nie poddawać się.    Po powrocie do domu. Krzyknęłam
-Żelki przyszły! za trzy..dwie..jedn...-a przed moimi oczami stał Tomek
-Dasz? dasz?
-Dam , dam. -powiedziałam bez entuzjazmu
-Co jest?
-Nic.
-A gdzie ciastka?
-Zapomniałam-walnęłam się w czoło
-Zeby zapomnieć o najważniejszej rzeczy , której pragnę! bezczelność...
-Koniec? Już ? wystarczy ? -zdenerwowałam się , a nie powinnam. Chciał mnie rozśmieszyć.
-Przepraszam?
-To ja powinnam przeprosić. Idę do siebie.-pobiegłam z Alexem do sypialni. Położyłam się na łóżko a pies na moich plecach. Rozryczałam się jak małe dziecko. Przytuliłam się do psa i zasnęłam.

*Dwa dni później*

   Od tych dwóch dni Marco się nie odzywał. Ja się skupiłam na swoim życiu chodzę na treningi i na fitness. Od dzisiaj zaczynam pracę u Mariusza w firmie a raczej w naszej firmie. Jestem "panią za biurkiem" jak to mówi Tomek, on jest mechanikiem i robi przeglądy samochodów. A Mariusz jest całą głową tej firmy. Ja tak dokładniej będę robiła umowy i różne papierkowe sprawy dla klientów by mogli kupić swoje wybrane auto.
-Gotowa? -zapytał Mariusz
-Tak.-otworzył drzwi od mojego biura -łooo.. gościu.
-I jak?
-Normalnie, fajnie, przytulnie.
-A teraz się ubierz-podał mi torbę
-A co to?
-Jajeczko. Otwórz
-Oo.. Koszulka-przyłożyłam ją do swojego ciała
-Mam wyjść?
-No raczej-gdy wyszedł ubrałam koszulkę i usiadłam przy biurku -teraz możesz wejść!
-Jak ładnie! -zaśmiał się
-Bez przesady, to tylko ja, koszulka.. i biurko. -zaśmiałam się
-A teraz praca-uśmiechnął się i wyszedł. Posiedziałam chwilę aż do momentu przyjścia pierwszego klienta. Byłam zestresowana, ale jakoś dałam radę.
       Po pracy pojechałam na trening.
-Siema, chyba się nie spóźniłam-zaśmiałam się
-No Hejka, nie no trochę idź się przebierz i zaczynamy.-powiedziała Olivia. Pobiegłam do szatni, szybko się przebrałam. Nasz trening trwał półtorej godziny. Pożegnałam się z Olivią i Sarą. Na chodniku wypadł mi telefon podniosła go Eliza ???
-Coś Ci wypadło-trzymała w ręku mój iPhone, szybkim ruchem wyrwałam jej z dłoni
-Czego chcesz?
-Cię przeprosić
-Za co? Za to że mnie oszukałaś i chciałaś zepsuć mój związek z Marco? To gratulację bo właśnie Ci się to udało. -miałam pełno łez w oczach.
-Za wszystko, zachowałam się jak skończona idiotka...
-I taką pozostaniesz. -odeszłam od niej i powędrowałam do samochodu.
    W trakcie jazdy coś mi przerywało, zatrzymałam się na poboczu, otworzyłam maskę i zobaczyłam przecięty kabelek od akumulatora. Spróbowałam go trochę skleić i udało mi się. Bezpiecznie wróciłam do domu.
-Jak tam nowa praca?-zapytała Agata
-Całkiem dobrze po pracy pojechałam prosto na trening więc jestem późno
-A Tomek?
-Musiał zostać bo naprawia jakiemuś kolesiowi auto
-To ja prędzej usnę niż mam za nim czekać-zaśmiała się
-Padam na twarz. Branoc
-Nic nie zjesz?-zapytała mnie gdy byłam na schodach
-Nie, nie jestem głodna-poszłam do łazienki, odświeżyłam się. Położyłam się na łóżku wyciągnęła telefon i zaczęłam przeglądać instagrama, i różne stronki. Przyszedł do mnie Alex, wtuliłam się w niego i zasnęłam.

*Następnego dnia*

   Obudził mnie dzwoniący telefon
-Taak? -ziewnęłam
-Pani Karolak? Proszę pilnie przyjechać do pracy!
-Tomek... nie udał Ci się ten żart , słyszę Cię za drzwiami
-Uppss...-rozłączył się. Wszedł do mojego pokoju
-Która?
-Ósma. Ośle! Wstawaj!
-Jaki dziś dzień?
-Sobota.
-To czemu muszę iść do pracy?
-Bo... tak.
-What?? Mów z sensem.
-Przecież mówię, musimy iść do pracy.
-Nigdzie się nie wybieram, ja i moje łóżko spędzamy dziś swoje 3 miesiące, musimy to uczcić
-Przestań leniu! Do roboty!
-A idź... zbierać zimnioki na marchewkowym polu
-"Zimnioki" Wieśnioku! -nie wytrzymałam i rzuciłam w niego poduszką-Boliii! Agata! Marta mi rękę złamała! Poduszką! -wyszedł z pokoju.
-Wreście spokój..-przewróciłam się na bok później na drugi, nie mogłam usnąć. Zabije go! Wstałam i zeszłam na dół.
-Przez ciebie nie mogę się wyspać. Wrr...
-Ktoś tu prawą nogą wstał hyhyhy -zaśmiał się Tomek
-Jak już to lewą-spojrzałam się na niego
-Pomyliłem się...  nie obrażaj... no.
-Robisz śniadanie. Gofry z podwójną bitą śmietaną, soczek z pomarańczy i lattte! -rozkazałam
-A jak już to zrobię to nie będziesz się gniewać?
-Zobaczymy a teraz ruszaj swój tyłek i do roboty- położyłam się na kanapie i czekałam za swoim śniadaniem. Po paru minutach przyszło moje zamówienie.
-I jak smakuję? -cały czas przyglądał mi się Tomek
-Smakuję.
-Gniewasz się?
-Nie.
-To jedziemy do pracy?
-Jak zjem to pojedziemy.- Po skończonym posiłku, ubrałam się i ruszyłam z Tomkiem do pracy. Weszłam do swojego biura, położyłam nogi na biurko i podziwiałam swoje szpilki. Usłyszałam pukanie do drzwi.
-Proszę! -wszedł Mariusz- a to tylko ty-zaśmiałam się
-Widzę że Ci się nudzi to zrób tą ankietę -położył na stół stos kartek
-Powiedziałeś że "tą ankietę "
-Oj przejęzyczyłem się. Kilka ankiet. A i jeszcze jedno, kończymy dziś wcześniej może pójdziemy na jakąś imprezkę. -uśmiechnął się
-No pewka!
-Tylko zajmij się tymi ankietami. -wyszedł a ja zaczęłam wypełniać te wszystkie ankiety.
    Po skończonej pracy pojechaliśmy razem do domu. Dziś nie miałam treningu a fitness mam dopiero jutro.
Uszykowałam się  i ruszyliśmy zaliczyć klub w weekend! Bawiliśmy się w najlepsze, tylko znów przesadziłam z alkoholem. No i ciągnęli zwłoki do domu.
____________________________________________________
Siemanko ;**
 Dodaje rozdziała :D Taki z innej beczki. :) Jak miałam czas to przeznaczałam  to na pisanie rozdziała. ;D Wczoraj nie dodałam, Jak ino przyszłam ze szkoły to zrobiłam sobie trening z Chodakowską i pojechałam na spotkanie więc rozdział by był wczoraj ale brak czasu. ;q   To jest najgorsze. A dziś urodziny Marco <33 ;D    Buziaczki ;**

1 komentarz: