niedziela, 30 marca 2014

Rozdział 24 "Nie spodziewałam się tego po niej"

Tydzień później

    Była u Marco jego siostra i zabrała Nico. Ja się za mocno do niego przywiązałam. Jutro mamy samolot do Hiszpanii. Mario wczorajszego dnia przyleciał do Dortmundu. Jutro już wylatujemy na wyspy Karaibskie , czyli ja, Marco, Robert, Ania,Mario i Wiktoria. Jestem u siebie w domu, aktualnie siedzimy u mnie w pokoju i oglądamy horror, leżąc na łóżku. Dla nas horror jest śmieszny, ponieważ zamiast się bać to my się wygłupiamy.
-Marta.. leci! - ja otworzyłam buzie a ona mi wrzuciła krakersa
-Teraz twoja kolej - zrobiłam to samo co ona
-Ja sama, ja sama - odsunęła się, zamiast rzucić do buzi to przeleciało jej za głowę. Spróbowała jeszcze raz ale ten sam błąd. Od tego rzucania, spojrzeliśmy się na podłogę a tam porozrzucane krakersy, zaczęliśmy się śmiać
-Aleks!! - zawołałam psa, przyszedł - jedz to! - rozkazałam psu, potem wsadziłam mu jednego po czym wszystko wrąbał. My się z niego śmialiśmy
-Pies odkurzacz- zaśmiała się Wiktoria
-A jakby nie inaczej!- śmialiśmy się
-Marta! Pomocy! - krzyczał z dołu Tomek
-Co jest? Pali się czy co ? - byłam już na schodach
-Gorzej..! - leżał na kanapie - Przynieś czipsy bo mi brakło
-A ten co ? -zapytała Wiktoria
-Musimy iść po czipsy, bo temu brakło.. Chodź idziemy do sklepu- wzięłam Aleksa na smycz i wyszliśmy z domu. Do sklepu mieliśmy jedyne 300m więc nie było tak źle. Idąc chodnikiem, zepchnęłam Wiktorie w krzaki i szybko pobiegłam do przodu
-Ałaa! Idiotko po co to zrobiłaś ? - wstała i biegła za mną
-Bo mi przeszkadzasz - zaśmiałam się
-A jak idzie koło Ciebie Marco to go nie spychasz ? a mnie tak ?
-Ej to jest inna sprawa
-Aha, czyli ty mnie nie kochasz ? - udawała że się obraziła
-Ej no ja Ciebie też kocham
-...
-Nie obrażaj się
-..
-Jesteś moją rodziną Ciebie kocham bardziej- śmiałam się
-Założymy się że jak będziesz szła z Marco i jak będzie chciał Cię przytulić to ty go zepchniesz do krzaków
-Na to się nie zgadzam
-To obrażę się...
-Okej, ale potem mu powiem że to zakład
-Pasi - przybiliśmy piątkę. Byliśmy już w sklepie kupiliśmy gigantyczne paczki czipsów do Tomka i dla siebie małą butelkę wody. siedzieliśmy pod sklepem, dawałam pić psu. Było bardzo gorąco.
-Jesteśmy żulami pod sklepem
-To nie Polska - zaśmiałam się
-No raczej- zatrzymało się jakieś auto
-A wy co tu robicie ? -Zapytał Mario
-My chcieliśmy zapytać was oto samo - zaśmialiśmy się
-Ja z Mario byliśmy u Lewandowskich
-A my przyszliśmy do sklepu po czipsy dla Tomka- podniosłam torbę do góry
-Wchodźcie to was podwieziemy - powiedział Marco
-To w takim razie wejdziecie do nas na kawę - powiedziałam z uśmiechem
-Jak musimy- zaśmiali się. A my weszliśmy do samochodu. Ten kawałek podjechaliśmy pod mój dom, weszliśmy do środka a Tomek krzyknął
-Jesteś w końcu, mój brzusio czekał na.. - uciął jak weszliśmy wszyscy razem
-Co chciałeś dokończyć ? - rzuciłam mu torby z czipsami
-Już nic- przywitał się z chłopakami i zaczęli rozmowę. A my w tym czasie poszliśmy zrobić kawę
-Ciekawa jestem co im Tomek będzie gadał- zaśmiałam się
-Na pewno coś czego oni nie rozumieją- wzięliśmy kubki z kawą i poszliśmy do salonu. Gadaliśmy co nam przyszło na język, Tomek dogaduję się z nimi nie pomyślała bym że od razu załapią ze sobą kontakt, a tu proszę normalnie jak prawdziwi kumple. Po jakimś czasie weszła Justyna z Mariuszem. Oni gadali ze sobą a ja z Wiktorią i Justyną poszliśmy uszykować walizki.
-Jak długo będziecie w Hiszpanii ? - zapytała Justyna
-Tydzień- powiedziałam pakując ciuchy do walizki
-A jutro o 6 wylatujemy- powiedziała Wiktoria wykonując ta samą rzecz co ja
-Ile ty tego pakujesz ? - obróciłam się
-Tyle ile trzeba- upychała swoim tyłkiem walizkę na łóżku
-Wiki, oszalałaś! - zaśmiała się Justyna
-Popieram, może jeszcze szafę tam zmieścimy, poczekaj- próbowałam podnieść szafę
-Nie, nie trzeba- śmialiśmy się. Uszykowane walizki postawiliśmy koło łóżka, zeszliśmy na dół. Jak na moje oko chłopacy zaparli kontakt z moimi braćmi, nie ogarniętymi braćmi.
-Gdzie jest Agata? - zapytałam, brakiem jej obecności
-Śpi - powiedziała Justyna
-A już myślałam że coś jej się stało- westchnęłam
-Może pojedziemy gdzieś?- ja odciągnęłam chłopaków od mych braci i wyszliśmy z domu. Wszyscy razem pojechaliśmy do domu Marco. Od razu z nim poszłam do sypialni a Mario z Wiktorią zostali na dole.
-pakujemy się.. - westchnął Marco wyciągając walizkę
-Raczej ty Zaczął pakować swoje kosmetyki w łazience-Kotku ile ty tego bierzesz?
-Tyle ile chcę-zaśmiał się
-Głupek...-przytuliłam go od tyłu
-Przyniesiesz mi telefon z Auta?- obrócił się
-A co będę z tego miała? - zaśmiałam się
-Takiego wielkiego buziaczka!- całował mnie
-Takiego BIG ? - powiedziałam po przez pocałunki
-Tak- a ja odsunęłam się od niego i poszłam po jego telefon, schodząc na dół zauważyłam że pomiędzy Mario a Wiką coś iskrzy. Otworzyłam samochód i szukałam jego telefonu zaś zauważyłam go pod siedzeniem z ciekawości go odblokowałam i zobaczyłam sms od Elizy ??!
 Spotkajmy się dziś wieczorem :* Marta nie musi się o niczym dowiedzieć :*
O co tu chodzi ?! szybko wbiegłam do pokoju -Co to ma znaczyć ?!- pokazałam telefon chłopakowi
-To nie tak jak myślisz
-Nie ? Zacząłeś pisać do mojej koleżanki ? bo co? Bo mnie już nie kochasz?! - krzyczałam po przez łzy
-Posłuchaj! między mną a ją a nią nic nie łączy!
-Aha? czyli ten sms był sobie od tak?!
-To ona do mnie cały czas wypisuje, zrozum!
-Mam do w d*pie! Ten cały wyjazd też! Jak chcesz to możesz zabrać ze sobą "Elizkę"!- wybiegłam z domu. Pobiegłam jak najdalej, powinnam ochłonąć tym całym zajściem. Usiadłam na jakiejś ławce w parku. Przemyślałam sobie i postanowiłam iść do Elizy. Tak też i zrobiłam. Otworzyła mi drzwi a ja na nią naskoczyłam -Od jak długo spotykasz się z Marco za moimi plecami?!
-Co ty chcesz ode mnie ?! - zdziwiła się
-Haha! Nie udawaj że nie wiesz! Dalej mów!
-Chodzi Ci o niego tak ? - cwaniacko się uśmiechnęła - Spotykamy się od trzech dni dziś też ma przyjść a co ? Powiem Ci on jest niezły w łóżku.. cudowny normalnie! - zdziwiłam się tym co powiedziała- No i ten on będzie mój..  aj przepraszam on już jest mój , a teraz żegnaj skarbie - zamknęła przede mną drzwi na co ja się rozpłakałam. A co jeśli to prawda co ona gada ? Nie spodziewałam się tego po niej. Wbiegłam do swojego domu i zamknęłam się w pokoju. Położyłam się na łóżku i wylewałam łzy w poduszkę. Po chwili czasu słyszałam pukanie do drzwi
-Marta otwórz, porozmawiajmy- to był głos Marco
-Nie chce mi się z tobą gadać!- krzyknęłam
-Proszę Cię!- może będzie lepiej jak otworzę ? a więc otworzyłam, a on wszedł do mojego pokoju
-Uwierz mi! Między mną a nią nic nie łączy ona to wszystko sobie ubzdurała! Zrozum - gadał do mnie na kolanach przy czym trzymał mnie za dłonie
- Nie wiem Marco- westchnęłam
-Kocham Cię! Najbardziej na świecie! Nie obchodzi mnie jakaś tam Eliza czy nie wiadomo kto jeszcze. Ja Cię bardzo kocham! Nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie.
- Nie wiem Marco.. Naprawdę...
__________________________________________________
Tab tab tsss...! ;D
bardzo długo nie dodawałam dlatego że, miałam mało czasu ;c
Oj nie wiem czy ich związek przetrwa dowiecie się w następnym rozdziale ;)
To chyba tyle na temat ;) Więc do zobaczenia w następnym rozdziale :D pozdro! ;*

2 komentarze:

  1. Dwaj nastepny juz teraz at de moment nał !!! Czo tam siw dalej zdarzy szybko dawaj nastepny bo nie wytrzymam !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mogę się doczekać następnego ! ;** Pisz szybko !!!!
    Dodaję do obserwowanych ! :**

    Zapraszam w wolnej chwili do mnie http://zmienmy-przyszlosc-na-lepsza.blogspot.com/
    Pozdrawiam.♥

    OdpowiedzUsuń