piątek, 21 lutego 2014

Rozdział 20 Miło spędzony dzień, lody i wyjazd do Polski

Rano obudziłam się na torsie mojego chłopaka można tak już powiedzieć. Raczej on już nie spał
-Dzień dobry kochanie -powiedział ochrypłym głosem
-Witam mojego kochanego chłopaka -jeszcze bardziej się w niego wtuliłam
-A ja swoją najcudowniejszą, najukochańszą, najpiękniejszą dziewczynę pod słońcem - pocałował mnie
-A może takie śniadanko ?
-Raczej obiad -poprawił mnie
-A która to godzina ?-spojrzałam na zegarek -dwunasta ? Serio ?
-Mam Ci przypomnieć co było wczoraj?
-A może taką kawkę ? -wstałam , ubrałam bieliznę i koszulkę Marco -jeśli chcesz kawę to zapraszam na dół -uśmiechnęłam się, zeszłam na dół . Zaparzyłam dwie kawy , jedna była na blacie a druga w mojej dłoni. Patrzałam w okno , pijąc kawę. Aż do momentu przyjścia Marco, który zaczął całować moją szyję , odwróciłam się do niego
-Widzę że mało Ci ?
-Daj mi się tobą nacieszyć ...-wymamrotał
-To nie Top model , kotku -popatrzałam się w dól a raczej na niego bokserki
-A co kuszą Cię ? - Łobuzersko się uśmiechnął
-Nie... ale jakby ktoś przyszedł ... - zaśmiałam się
-O to się nie martw - pocałował mnie
-Nie chce mi się jeść , jedziemy do mnie bo muszę się ogarnąć
-Mogę ci pożyczyć ciuchy
-Haha bardzo śmieszne .. - wzięłam z podłogi swoją sukienkę i założyłam na siebie , poprawiłam włosy i założyłam buty .
-Ja jestem gotowa jedziemy ? - zapytałam kiedy Marco zszedł z góry
-Jedziemy - powiedział po czym pojechaliśmy do mnie. Weszliśmy do mojego pokoju.
   Kiedy wyszłam z łazienki , odświeżona i ubrana. Marco leżał na łóżku z telefonem
-To mój telefon ? - spojrzałam na niego
-Taakk.. bardzo ciekawy jest
-Oddawaj ! - zaczął uciekać
-Nie ! - ja stojąc na łóżku , rozpędziłam się i wskoczyłam na Marco , razem upadliśmy na podłogę . Wyrwałam mu telefon z ręki
-Ha! i co ? ja mam swoje sposoby
-Czyli ten ?
-To jest najlepszy sposób jak ktoś zabiera mi telefon, nauczyłam się go kiedy Tomek mi go zabierał
-Dlaczego ja nie mogę twojego telefonu brać ?
-Przyjdzie na to pora , a teraz chodźmy - zaśmiałam się , pociągając go za sobą.
              Szliśmy ulicami Dortmundu , trzymając się za ręce.
-Wiesz co...? - zapytał
-Co takiego  ?
-Kocham Cie
-Ja Ciebie też -pocałowaliśmy się
-Idziemy po lody ? - zapytałam
-Ciekawe jakie...
-Zboczuszek - dźgnęłam go lekko w brzuch
-Z Ciebie kochanie - na co ja tylko parsknęłam śmiechem. Kupiliśmy lody i usiedliśmy na ławce
-Ubrudziłaś się tu - powiedział po czym mnie pocałował
-To niby tu jestem brudna tak ?
-Już nie- zaśmialiśmy się
-A ty tu - wysmarowałam całego loda na jego twarz.
-ty.. łajzo ! -zaśmiał się
-Teraz mogę przyznać ze ładnie Ci - wzięłam chusteczki i wycierałam mu buzię :D
       
        Całe po południe spędziliśmy razem. Nie spodziewałam się tego że będziemy parą. Od rozstania się z Patrykiem , czułam jakby moje serce umarło.  Ale od czasu spotykania się z Marco , moje serce wybrało jego. Jestem w nim zakochana po uszy. To jest mój ideał ! Patryk nim nie był... i nie będzie.
      Teraz leże na łóżku , w swoim pokoju. Bez Marco. Jest po północy a ja nie mogę zasnąć. Usłyszałam dźwięk mojego  telefonu
-"Nie możesz misiu zasnąć ? <3 :*"
-"A żebyś wiedział , kotku :*:*"
-"Zaraz będę ;*" - odłożyłam telefon , i poczułam ciepło na sercu.  Po paru minutach ponownie usłyszałam dzwonek iPhone'a
-"Otwórz drzwi ,bo mi zimno :*" - na śmierć , zapomniałam. Szybko zbiegłam na dół. Otworzyłam , mu drzwi a on nic nie mówiąc zaczął mnie całować. Poszliśmy do mojej sypialni. Leżeliśmy na łóżku
-Kocham Cię - wyszeptał
-Ja Ciebie bardziej - odpowiedziałam po czym usnęliśmy w siebie wtuleni.

 *2 tygodnie później*
 26 czerwca 2013

      Dziś wyjeżdżam do Polski , jestem uszykowana. Jadę sama , bo Marco nie da rady jechać na ten cały tydzień. Bracia z dziewczynami nie pojadą oni mają zamiar jechać we wakacje. Mianowicie w środku bo już za parę dni wakacje.
-To ja już jadę ..- westchnęłam
-To trzymaj się , jedz ostrożnie - powiedzieli. Pożegnałam się. Jeszcze pojechałam do mojego chłopaka. Kiedy otworzył mi drzwi , mocno się w niego wtuliłam -Będę tęskniła - uniosłam głowę
-Ja też skarbie - pocałował mnie. Odjechałam.
   Kiedy minęłam granice , puściłam strzałkę by się nie martwili.   Po dziesięciu godzinach jazdy dojechałam do Konina. Zmęczona weszłam do domu , zakrztusiłam się kurzem , który panował w całym domu. Jestem tak zmęczona tą jazdą że nie dam rady całego domu ogarnąć. Poszłam do swojego pokoju położyłam się na łóżku. Była godzina 23:19 więc szybko zasnęłam.
___________________________________________________________
Siemka ;P
 Rozdział napisany banalnie moim zdaniem ;p Dlaczego ? dlatego że mój dzień zaliczał się do najgorszych.
Nie będę tu nic opisywała co się stało , bo to nikogo nie obchodzi. A po za tym To takie tam "trudne sprawy" ;q  Mniejsza o to , dodaje zdjęcie które miałam dodać wcześniej ale nie dało rady. Oto dzieło mojej siedmioletniej kuzynki , ostatnio biliśmy się o Reusa bo ona też go kocha jak widać na obrazku ;P
  Z Mariuszem planowaliśmy wyjazd do Tomka , po coś tam . Ale prawdopodobnie nam to nie wypali ;p Jarałam się tym bo on mieszka 100 km od Dortmundu *__*
  Kiedyś kupiliśmy balony z helem , i napompowaliśmy się nimi :D Jak Mariusz się nimi zaciągał to wtedy oglądałam mecz BvB akurat była przerwa i mówię do Mariusza "Borussia Dortmund wygra !" a ten głupek powtórzył , myślałam że z niego nie wyrobie xd Wiecie jak hel działa xd nie no teraz to troszkę mi się humor poprawił. Jest prawie jedenasta a ja nie śpię , bo jakoś mnie wzięło na rozdział ;P
  Jutro mecz BVB kto ogląda ? ;P                    
Pozdro :* 


1 komentarz:

  1. hhahahhah 'Lubie rojza' :D the best of love <3
    Co ty chcesz od tego rozdziału? Jest świetny ;*

    OdpowiedzUsuń